Gdy podziały klasowe i hierarchia społeczna stanowiły konstrukcję nie do naruszenia, ludzie sporadycznie zastanawiali się nad tym, co o sobie sądzą i jak siebie postrzegają. Zachowanie, wygląd, poglądy, zasady, wartości powiązane były ściśle z pochodzeniem, a to dawało gwarancję, że jest się tym, kim się ma być, oraz że należy się do tego środowiska, gdzie zostało się „zasianym”. Oczywiście znamy przykłady odmienne; odważnych rewolucjonistów, ludzi, którzy mieli odwagę łamać utarte schematy, lecz tylko oni oraz im współcześni wiedzą, jak wielką cenę byli gotowi zapłacić za wolność wyboru. Wróćmy jednak do współczesności a właściwie do początku XX wieku, kiedy to modernizacja gospodarki, a także rewolucja społeczne – kulturowych, na dobre zaczęły rozkręcać machinę przemian, czyniąc myśl ludzką źródłem nieprzewidywalnych możliwości i zagrożeń. Wtedy to poczucie własnej wartości zaczęło unosić się na sztandarach równouprawnienia, ale także w postawach oraz wyglądzie, dając początek myśli, która do niedawna była tak popularna „możesz być, kim chcesz”. Podejdźmy jednak bliżej, do lat ostatnich, gdy poczucie własnej wartości odgrywało znaczącą rolę w kreowaniu siebie, również poprzez wygląd. Jakże wielu ludziom było na rękę to, że mogą ubierać się w pewien, odgórnie określony sposób, bez potrzeby wyrażania tego, kim są i skąd pochodzą. Kody ubraniowe, zasady, reguły, określone i nazwane style, dawały gotową receptę, jaki typ osobowości chcemy pokazać na zewnątrz, bez względu na to, kim czujemy się w środku. Michał Anioł miał powiedzieć „maluje się tylko po to, by oszukać oczy”. Żyliśmy w świecie, gdzie podkreślanie swojej roli w życiu prywatnym czy zawodowym, wyrażanie siebie ubiorem oraz upodobaniami, stanowiły czytelny, choć niewerbalny przekaz „JA JESTEM…”. Jestem szefem, jestem asystentem, jestem informatykiem, jestem makijażystą, jestem żoną, jestem ojcem, jestem człowiekiem sukcesu, jestem prawnikiem, jestem trenerem i wiele innych. I choć zasady ubioru lekko zacierały się na niższych szczeblach, im wyżej w drabinie
społecznej i zawodowej, tym wygląd miał większe znaczenie. Lecz przyszedł marzec a wraz z nim epidemia wirusa, który rozprzestrzeniając śmiertelne zagrożenie, zamknął wszystkich w domach – dosłownie i w przenośni. Gdyby trwało to chwilę, pewnie nic by się nie zmieniło, lecz ta sytuacja, z niewielkimi przerwami trwa do dziś. Wygląd przestał być formalny, stając się wygodnym, miękkim i praktycznym. Podobnie jak „elegancja”, dla każdego może naczyć to coś innego, ale jedno stało się faktem, marynarki, stroje wieczorowe i formalne odeszły do szafy na długie miesiące. Zastąpiony dresami, swetrami i wygodnym obuwiem, dress code czasu pandemii upodobniło i zrównał wszystkich bez względu na styl życia i bycia, upodobania ubraniowe oraz wcześniejsze preferencje.
Czy jednak naprawdę wszyscy wyglądamy tak samo ? Może obecny wygląd, pozbawiony odgórnych zasad oraz narzuconych oznak przynależności do danej grupy, w końcu został uwolniony, by stać się autentycznym. Dziś idąc ulicą, widzę obrazy zamiast ludzi a każdy z nich mówi „możesz wyglądać, jak chcesz”. Jak wygląda Człowiek w 2021 roku ? Taki, jak jego poczucie własnej wartości. To coś, co istnieje w każdym z nas; coś ważniejszego, głębszego, coś, czego nie widać na zewnątrz, a co definiuje i czyni nasz styl bardzo osobistym i naturalnym. Te wartości, z którymi trudno dyskutować albo spierać się na ich temat, ponieważ są jak fundamenty, na których zbudowana jest natura jednostki. Rzadko kiedy ulegają zmianie a jeśli, to wymaga ona wielkiej odwagi, ponieważ wiąże się z utratą wewnętrznego bezpieczeństwa. Od wielu lat w mojej pracy mówię o potrzebie łączenia autentyczności wizerunku oraz spójności styl z osobowością człowieka, który go kreuje, lecz jak nigdy wcześniej, moja misja nie była tak jasna i oczywista, że nowi Klienci sami używają tych określeń dla wyrażenia swoich potrzeb ubraniowych. Pandemia oraz ogólnoświatowe przemiany wywróciły sposób ubioru, oraz wyglądu do góry nogami. Złota zasada „od pasa w górę”, której różne formy rozwinęły się podczas pracy zdalnej i video konferencji, bawi, lecz także wprowadza w zakłopotanie. Dziś moda i trendy nie są tworzone dla samego faktu ubierania, lecz by wyzwolić w ciele i umyśle człowieka to, co czuje do siebie gdy je zakłada w niewymuszony, naturalny, odruchowy sposób. Z ubraniem jest jak z człowiekiem, który je nosi. Nie chodzi o to, jaki ma fason, z jakiego materiału pochodzi lub jaki prezentują stylu, lecz o to, czy wykonanie jest najwyższej jakości.