Świat w którym nie było miejsca na modę, zapukał do moich drzwi…

0-7

Na początku myślałam, że spotkałam informatyka z krwi i kości. Nie, to nie był informatyk. To był programista ! Różnica jest ogromna…

Gdy umówiliśmy się po raz pierwszy, podczas jednej z jego podróży do domu rodzinnego, z dumą opowiadał mi o tych samych podkoszulkach, które nosi od lat. Wieloletnie i nie zastąpione dżinsy były jego ulubionym, bazowym elementem garderoby. Świat w którym nie było miejsca na modę, wyszukaną elegancję ani opinię innych na temat wyglądu, zapukał do moich drzwi. Była za to niczym nie ograniczona przestrzeń dla kreatywności, pracowitości, ciekawości oraz genialny umysł twórczy.  Skromny, utalentowany i bardzo pracowity student uznanej na Świecie uczelni, stał się rozchwytywanym specjalistą w swojej dziedzinie; przyszedł dzień gdy potrzebna była zmiana.

Ktoś mnie niedawno zapytał jakie cechy posiada „mój klient”. Otóż najważniejszą z nich jest ŚWIADOMOŚĆ. Poczucie i potrzeba zmiany, również w ubiorze doprowadzają moich przyszłych klientów do momentu w którym rozpoczynamy wspólną drogę kreowania stylu i wizerunku w najczęściej nowo otaczającej rzeczywistości.

OTWARTOŚĆ I ODWAGA by zaufać, by oddać swój wizerunek w ręce nieznanej acz wrażliwej na drugiego człowieka, osoby.

CZAS, a właściwie jego brak oraz potrzeba osiągnięcia wyjątkowego efektu przy minimalnym zaangażowaniu energii w podejmowanie decyzji związanych z wyglądem.

Co skłoniło Klienta – programistę by zaprosić mnie do współpracy ? Gdy wszedł w nowe środowisko popatrzył, rozejrzał się dookoła by z wrodzoną sobie uważnością dostrzec różnicę w wyglądzie, zachowaniu oraz budowaniu pozycji w firmie. Wybrał ten obraz siebie z którym chce się utożsamiać w przyszłości i z którym chce być kojarzony już „dziś” jako wschodząca gwiazda.

Nasze wybory – moje propozycje i decyzje Klienta – były proste: nie odrzucając tego co miał w szafie i do czego był przyzwyczajony, zaczęliśmy wprowadzać nowe elementy: trochę formalne, wysokiej jakości, nigdy sztywne. Doskonale skrojoną, miękką marynarkę, sportowe koszule, chinosy bardziej dopasowane a stylem przypominające formalność sytuacji jaką jest praca. Wszystko to z szacunkiem dla dotychczasowych preferencji.

Czasem ktoś zadaje mi pytanie „co Panią inspiruje ?”

Moja odpowiedź jest jedna „Ludzie. Ludzie. Ludzie.”