Dziś jestem prezentem ślubnym

0-12

Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że mam delikatny typ urody, odmienny od ideału „pin up girl” a wyskakiwanie z tortu jest dalekie mojej naturze. A jednak ! To była pierwsza lecz nie ostatnia propozycja bym została „prezentem”.

Klientka, która zadzwoniła z taką ofertą, znała moje umiejętności, ponieważ korzystała wcześniej z usług doradztwa wizerunkowego. Według niej potrafię zdziałać cuda. Gdy w słuchawce telefonu usłyszałam jej propozycję bycia prezentem ślubnym dla siostry, która wraz z narzeczonym przylatuje z Paryża, pomyślałam, że czeka mnie ciekawe wyzwanie…

Zlecenie dotyczyło wyboru sukni ślubnej. Chodziło jednak o coś więcej. To miała być pierwsza sukienka w życiu. Taka, która podkreśli urok, kobiecość i wdzięk, zatuszuje niedoskonałości osoby na codzień biegającej w spodniach, szybko myślącej, chodzącej. Sportsmenki chcącej wykreować na nowo budzącą się kobiecość.

Jako, że nie wiedziałam nic o obdarowanej, dialog rozpoczęłam z wrodzoną ciekawością pytając o pasje, upodobania, tryb życia. Zobaczyłam jaki obraz siebie nosi w sercu, gdy zostałam zaproszona do Świata, którego nie widać.

Na spotkanie w Warszawie przyszłam w pełni przygotowana. Miałam za sobą przegląd najdostojniejszych salonów ślubnych, kameralnych atelier oraz najbardziej opiniotwórczych stron internetowych o tematyce ślubnej na Świecie. Widziałam co jest modne, co się sprzedaje a co jest w awangardzie. Jedyne czego brakowało, to poczuć osobę, jej energię, temperament, brzmienie głosu. Spojżeć w oczy. Uścisnąć dłoń. Zbudować autentyczną relację.

Poznałam przemiłą, otwartą na inspiracje Klientką, która z ciekawością dziecka przymierzała różne propozycje, żywo je komentując…by znaleźć jedyną, wymarzoną suknie. By obraz namalowany w wyobraźni, przenieść do dnia w którym wszytko jest takie piękne.

Ach, cóż to był za dzień.